„Było. Dwanaście miniatur nostalgicznych”

„Było. Dwanaście miniatur nostalgicznych”

„Było. Dwanaście miniatur nostalgicznych” Sebastiana Markiewicza to książka, która zwyciężyła w konkursie literackim Tutaj jestem w kategorii prozy.
Organizatorem konkursu i wydawcą książki jest Podlaski Instytut Kultury w Białymstoku. „Było. Dwanaście miniatur nostalgicznych” jest osobistą podróżą autora do czasów schyłku PRL-u, podczas której Markiewicz oprowadza nas po warszawskich podwórkach i blokowiskach swego dzieciństwa.
Jak pisze o książce Katarzyna Kościewicz, juror konkursu: “Choć to pozycja z gatunku tych chudszych, pełna jest postaci, zdarzeń, emocji. Gęstość tej prozy, jej sensualność powoduje, że świat przywołany przez autora staje się wręcz namacalny, z łatwością go sobie wyobrażamy i stajemy się jego częścią. Z pewnością pomaga w tym także doskonały słuch językowy autora. Proza Markiewicza to nie tylko forma, sięgająca po najlepsze realistyczne wzorce. Opowiedziane historie są także bardzo emocjonalne, a więc mają tę cechę, która jest niezbędna, by mówić o dobrej literaturze: nie pozostawiają czytelnika obojętnym”.

 O prozatorskich miniaturach Sebastiana Markiewicza można powiedzieć, parafrazując samego autora, że jest ich dwanaście, a każda jak poemat. Mają one bardzo osobisty charakter. Przedstawiają czasy dzieciństwa umiejscowione w późnym PRL-u, czyli w latach 80. i 90. XX wieku. Co ważne, ich autor zbywa milczeniem rozgrywające się wówczas ważne wydarzenia historyczne, skupia się natomiast na codzienności. Każdy, kto sięga pamięcią do czasów PRL-u, wie, że były one wyjątkowe, zanurzone w alkoholu i oparach tytoniowego dymu, przepełnione absurdami życia codziennego, ale w wymiarze międzyludzkim dalekie od powierzchowności i sztuczności, być może dlatego, że w ogromnej większości pozbawione telefonów i nieznające jeszcze internetu. „Mieliśmy mniej, ale byliśmy bardziej” – stwierdza w jednej z miniatur Markiewicz.

Peerelowska proza życia zdążyła już obrosnąć legendą dzięki kultowym serialom, takim jak „Alternatywy 4”, czy filmom także wyreżyserowanym przez Stanisława Bareję. Markiewicz twórczo sięga do tego wzorca, opisując warszawskie blokowisko i jego mieszkańców. Trzeba przyznać, że robi to w sposób mistrzowski. Nie ma w tych portretach fałszu, niepotrzebnego naddatku, egzaltacji czy łatwego sentymentalizmu. Uczuciowość tych opowiadań jest świetnie wyważona pomiędzy wzruszeniem i śmiechem.

Czytelnik może dać się zwieść niewielkim gabarytom książki. Choć to pozycja z gatunku tych chudszych, pełna jest postaci, zdarzeń, emocji. Gęstość tej prozy, jej sensualność powoduje, że świat przywołany przez autora staje się wręcz namacalny, z łatwością go sobie wyobrażamy i stajemy się jego częścią. Z pewnością pomaga w tym także doskonały słuch językowy autora. Proza Markiewicza to nie tylko forma, sięgająca po najlepsze realistyczne wzorce. Opowiedziane historie są także bardzo emocjonalne, a więc mają tę cechę, która jest niezbędna, by mówić o dobrej literaturze: nie pozostawiają czytelnika obojętnym. Zostają z nim także na dłużej, wywołując lawinę własnych wspomnień.

Katarzyna Kościewicz – jurorka


Osoby zainteresowane książką mogą się kontaktować z autorem pod adresem markiewiczs@op.pl