Mój świat – Zygmunt Nietupski

Okładka
Małgorzata Masłowiecka
Redakcja
Barbara Pacholska
Opracowanie
Barbara Popławska
Wydawca
Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury (listopad 2007) 
&
Gminny Ośrodek Kultury Sportu i Turystyki w Korycinie
Druk
Drukarnia “BIAŁY KRUK”, Białystok, ul. Nowowarszawska 25
il. str. 69, format: 21×13

OD WYDAWCY
Do rąk czytelników oddajemy dziś kolejny tomik poezji nieprofesjonalnej. Zebrane tu wiersze są w swej konstrukcji banalnie proste, ale zawierają głęboką treść opartą na bystrej obserwacji dnia codziennego przez ich autora. Każdy bez mała wiersz kończy się niezwykle celnym podsumowaniem, które można by wręcz określić mianem “mądrości ludowej”. To zaiste coraz rzadziej spotykane zjawisko skłoniło nas do podjęcia się roli wydawcy niniejszej publikacji.
Wiersze zawarte w tomiku układają się w trzy rozdziały: Bóg, Natura, Człowiek. Czyż nie określają one tych wartości, dla których doprawdy warto żyć?
Niektóre z tematów porusza autor z przymrużeniem oka czy wręcz satyrycznie i wychodzi z tych prób zwycięsko. A że warsztat literacki nie jest idealny i rymy zbyt proste niech głowią się nad tym krytycy. Dla czytelnika nie to jest najważniejsze. Tomik poetycki jest dzięki osobowości autora, ale i swojej prostocie niezwykle pogodny.
Wierząc, że lektura wierszy zawartych w debiutanckim tomiku Zygmunta Nietupskiego i Państwu da chwilę oddechu w tych zagonionych czasach, polecam je każdemu, kto jeszcze wierzy w istnienie literatury ludowej.

Zygmunt Nietupski urodził się w 1946 roku w miejscowości Goroszczyzna w gminie Korycin. W okresie aktywności zawodowej był rolnikiem. Przez 23 lata pełnił funkjcę Terenowego Opiekuna Społecznyego. Był też Radnym Gminy Korycin. Chociaż z wierszem związany jest od najmłodszych lat,  wieksza część  jego dorobku powstała po przejściu na emeryturę.

Zima

Śnieżek już pada
Płatki latają
Tak jakby sobie
Miejsca szukają
Wietrzyk płatkami
Lekko faluje
Tak się zabawia
To znów figluje
To z wielką siłą
Płatki gdzieś niesie
Pewnie chce schować
W pobliskim lesie
Pod lasem górka
Tam śnieg opada
Na śnieg czekała
Dzieci gromada
Teraz z tej górki
Dzieci zjeżdżają
Śnieg jest puszysty
Uciechę mają
Noski czerwone
Już dzieci mają
Choć całe w śniegu
Dalej zjeżdżają
Szczebiot pod lasem
Słychać radosny
Będą na sankach
Jeździć do wiosny
Wieczór się robi
Dzieci wracają
Tak są zmęczone
Że z nóg padają
W nocy odpoczną
Znów dzień nastanie
I znów na sankach
Będzie zjeżdżanie